Bajka o firmie V - Logiełka czyli FotoRymy

Idź do spisu treści

Menu główne:

 
 
Bajka o firmie V

Baśń się dzieje w Jordanowie, gdzie przed bardzo wielu laty
Krasnoludy, Gnomy, Skrzaty
Gdzieś w pieczarach Babiej Góry
Kuli części armatury.
Kuli w znoju i w mozole
Pot spływając im po czole
Rzeźbił bruzdy, skręcał brody
Pozbawiając ich urody.
Lecz nie straszny im był trud
Bo na kurki czekał lud.
Tak przez całe wieki, lata
Kuł krasnolud dziadek, tata
Kułem ja i kuł mój brat
Tak przez cały szereg lat.
Lecz skończyła się sielanka
Bo raz słonecznego ranka
Jacyś bardzo sprytni dranie
Jeli robić kurki tanie.
I jak głosi ta legenda,
Jak podaje w zwojach mit
Ciężko było Krasnoludom
Bo na rynku rządził kit.
Pękał, ciekł, zalewał groty
Ale lud wśród swej głupoty
Oślepiony przez dukaty
Wciąż montował go do chaty.
Zaś królowie na pałace
Gdzie patery, srebrne tace,
Gdzie królewskie żyły córki
Z Jordanowa chcieli kurki.
I tak produkt, z ciemnej groty
Pokonując trudy, znoje
Znowu trafił na salony
Znów powrócił na pokoje.
Tak się kończy bajka ta
Ale wciąż Nad Skawą 2
U podnóża Babiej Góry
Trwa produkcja armatury.
Ciężkie prasy mosiądz kują,
Okrawają go, szlifują,
Mając wielkie doświadczenie
Robią kurki jak marzenie.

Dla chłopaka i dziewczyny
Dla przyszłego i dla eks
Produkuje nam – VALVEX.
 
Darmowe liczniki
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego