Grecja 2015 - Blog Logiełki - Logiełka czyli FotoRymy

Idź do spisu treści

Menu główne:

Grecja 2015

Opublikowany przez Logiełka w Zdjęcia · 25/7/2015 20:32:00


Wyspy Dodekanezu 24.06 06.07.2015

I znów koledzy mimo moich fobii samolotowych wymyślili rejs po morzu egejskim. No cóż, duża dawka alkoholu, mała walizka (lecimy Rynairem), modlitwa podczas lotu i jesteśmy w Atenach. Tym razem przewoźnik nie wiezie nas jak rok temu Warszawa-Belgrad-Ateny - uff.
Jeden dzień w Atenach potem z Pireusu promem na Kos i okrętujemy się na łódce. W tym roku Dufour 455. Ruszamy na Nisiros !!! Po upojnym wieczorze i wietrznej nocy rankiem wypożyczamy skuterki i jedziemy zwiedzać wyspę - kierunek wulkan. I tu niestety mamy drobny wypadek, kolega wykłada się na zakręcie dość boleśnie :( Ale po chwili szoku wsiada na skuter i kontynuuje jazdę - z perspektywy czasy przyznaję "Kozak". Kolejny przystanek, kilka pstryków i kolega nie ma siły jechać dalej, bój w klatce piersiowej się nasila. Postanawiam wracać z nim do lekarza. Przesympatyczny lekarz z Nisiros kieruje nas do szpitala na Kos (tu spada mi torba z aparatem i jeden obiektyw pęka :( zostaję tylko z 100-ką ) - prom i płyniemy. Na Kos po prześwietleniu okazuje się, że wszystko jest OK więc wracamy na Nisiros. Dzień minął. Jedynie Kapitan Morgan z Colą może poprawić humor więc go poprawiamy.
Następnego dnia płyniemy na Astypalaie, łódka dość szybka na żaglach wyciągamy 7,5 węzła (koledzy później wycisnęli 14 węzłów - szacun). Niestety po dotarciu do zatoczki okazuje się, że nasz poszkodowany kolega nie może kontynuować podróży z powodu bólu w piersiach :( Decyzja zostaje na wyspie ale, że nasza paczka nigdy nie zostawia kolegów w potrzebie więc zostaję z nim do opieki.
I tak minęły mi trzy dni na Astypalei w towarzystwie Darka (super gość), potem ewakuowaliśmy się na Kos promem na Kalimos, drugim do Marmari i dalej autobusem. Na Kos kolejny hotel i lekarze zorganizowani przez Hestię. I po kolejnym prześwietleniu i diagnozie okazuje się, że mój podopieczny ma pęknięte 3 żebra i jedno złamane z przesunięciem.
Na szczęście jakoś udało nam się złapać z resztą załogi i trzęsącym się samolotem, który mało nie wybąbał krateru na lotnisku w Krakowie dotrzeć szczęśliwie do Polski. Jeszcze tylko Pendolino, Taxówka i powitały mnie dwa najpiękniejsze oczka które błyszczą jak podgrzybki o porannej rosie :) Domek !!!

I tak wyglądały w tym roku moje Greckie Wakacje :)

Zapraszam do oglądania galerii.



Brak komentarzy

Darmowe liczniki
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego